pękło

przychodzi taki dzień pod koniec zimy, że w człowieku coś pęka.
nie, nie chodzi mi o ciążę tym razem, spokojnie, choć faktycznie jakoś niezręcznie zabrzmiało
J
najczęściej to taka chwila, gdy wychodzi trochę słońca, gdy w powietrzu pojawia się nieuchwytny zapach zmiany i w ogóle jest tak jakoś przełomowo. ja w takim momencie wiem, że choćby temperatura spadła znowu o 20 kresek to ja już nie założę najcieplejszej garderoby… że już po zimowej kurcie i po czapce uszance i że czas znowu odkopać lżejsze tkaniny i kolory… kolory… kolory… szafa na wiosnę nagle dostarcza tyle radosnych odkryć: o jakie to ładne kolorowe, o jakie jasne, oooo jaki materiał milusi… i w kąt buro brązowe zimowe szaty, które tak ukochane w chłody chroniły i grzały zziębniętego człowieka. taka to niewdzięczność przedwiosenna…
no i skracając: właśnie dziś u mnie pękło J  



4 komentarze:

Sigrun pisze...

uwielbiam takie proste klasyczne zestawy z mocnym akcentem koloru!

sandrula pisze...

podziwiam tą Twoją ciążową figurke , bo masz tylko brzuszek! ja się kulałam:/

agakry pisze...

to tylko tak wygląda na zdjęciu niekulowato - ja się toczę już od jakiegoś czasu :)

nurka pisze...

Fajny zamotek pod szyją, mam podobnie, zrobiłam już porządek w szafie, czekam na przyjęcie wiosennej dostawy, gdzieniegdzie w ciuchowych sklepach już widać wiosnę.