historia szafy - dzień 5

ona po prostu nie wiedziała, że ma do czynienia z upartą jedynaczką! im bardziej coś nie po mojej myśli, tym większa determinacja…
odrażające żółte plamy przebijały uparcie przez kolejne warstwy bieli… im bardziej się stawiała, tym bardziej furia mnie niosła. w pewnym momencie zorientowałam się, że ze zmęczenia drży mi nadgarstek, w którym od rana trzymam puszkę
J.
więc schnie teraz gadzina. ewidentnie spokorniała
J
odkręciłam drzwi. odkręciłam też listewki mocujące szybki… co za robota misterna: malusieńkie gwoździki, którym ktoś uciął łebki… gdyby nie koleżanka furia, pewnie bym odpuściła.
szybki już schną w wannie po szorowaniu a jutro od rana pojedynek z drzwiami J
znowu czuję moc!






3 komentarze:

Aquamarine pisze...

Taka gadzina to moje marzenie! ;)

Mrs_L pisze...

Piekna gadzina, a ze charakterna do tego, no coz...

Olga pisze...

piękne zdjęcie!