historia szafy - dzień 3

podjęłam decyzję rozpaczliwą i ryzykowną: maluję mimo domniemanej obecności wstrętów w szafie. odkurzona i umyta jest w tym momencie czysta i gotowa.
czad: po zagruntowaniu wnętrza skończyła mi się farba… Tato na jakiej podstawie uznałeś, że tego co w puszce starczy na całość?!!
ech… i teraz muszę czekać na powrót M. bo sama nie pojadę po farbę – śnieg po kolana a drogi nie widać  - jakoś tak nierozsądnie z brzuchem się pchać…
M. wrócił jak rycerz po bitwie wieczorem późnym, głodny, zużyty i bez rumaka – rumak zasypany porzucony został w centrum w okolicach metra. ech… stolica europejskiego kraju…
a finał tego taki, że sklep z farbami już poza zasięgiem.
L za to pojawiła się koncepcja, żeby może jednak oddać mebel w ręce profesjonalistów?
hmmm… ale ja chciałam sama…



4 komentarze:

istredd pisze...

Jesteś bardzo nierozsądna malując sama farbą w ciąży ,poczytaj sobie o tym i zobaczysz jaki toksyczny wpływ mają opary farb dla Twojego dziecka!

kayaretro pisze...

dopinguję Cię mocno

agakry pisze...

Bez przesady - nie zamieszkałam w toksycznej lakierni :) farba nawet nie ma zapachu :)
czy należysz do zwolenników teorii, że w ciąży nie wolno uzywać kosmetyków, malować paznokci ani farbować włosów? :)

@kayaretro - dziękiiii :) niebawem dalsze relacje :)

istredd pisze...

Oczywiście ,że nie nalezę bo sama jestem zadbana ,ale farba to już przegięcie!