paleta dźwięków

na ogół młody prezentowany publiczności śpi i doskonale odnajduje się w roli adorowanego powszechnie aniołka.
ale gdy jednak coś go sprowokuje i zaprezentuje paletę swych dźwięków, każda orkiestra symfoniczna pod batutą dowolną wymięka onieśmielona, a rzesze kompozytorów upokorzone chylą czoła przed mym dzieckiem. pediatrzy, położne, lekarze różnych specjalności oraz rodzice innych dzieci patrzą na nas najpierw zaskoczeni a potem z wyraźnym współczuciem...

od gwizdów przypominających mycie okna, przez szczekanie kojota na prerii, sapanie parowozu, po regularny ryk zdrowego chłopca o płucach haitańskiego poławiacza pereł, kondycji triatlonisty i glosie divy operowej z la scali. to wszystko mieści się w 4,5 kilogramowym chłopcu, który z dnia na dzień poszerza swe wokalno aranżacyjne możliwości. zadziwiające, jak wiele jeszcze półtonów przed nami, sądząc po dotychczasowych osiągach...

a przecież potem dojdą dźwięki pozapaszczowe wydawane przez zabawki: bębenki, piszczałeczki, pozytywki, nakręcane pastelowe potwory i pierdzące samochodziki... uprzedzam, że przybysze z prezentami zakłócającymi ciszę będą zamykani z dzieckiem na weekend sam na sam z diaboliczną zabawką...
 

5 komentarzy:

BiG Momma pisze...

haha.. współczucia :-) ale jak niekochać takiego hałasującego szkraba?? ;-)

Mamuśka-Martuśka pisze...

Tak gdzieś słyszałam, że przyjaciela swego poznasz po tym, jak głośny prezent przyniesie dziecku twemu... :-)

Koliberka pisze...

A później jeszcze coraz bogatsze słownictwo ;D
Ale jak powie wiersz na Dzień Matki to ... jak nie kochać :)))

Evelio pisze...

:-) oj tak...producenci chyba zapomnieli, że to co dziecku gra uroczo rodzicom szarpie ostro nerwy.

Agata Ma Piec pisze...

z czasem nauczyłam się spać przy akompaniamencie przeróżnych dźwiękowych zabawek i stałam się wdzięczna wszelkim ich producentom :)))

z wiekiem potomstwa słuch rodziców staje się wybiórczy, a sen mocniejszy:)

będzie dobrze!