a’la brit vol.2



rozczuliła mnie sesja z dziecięcymi ciuchami… klimat i nastrój absolutnie czarowny. słodkie te buzie, loczki, niebieskie oczy… a przy tym chropowato i dorosło w krojach, tkaninach i kolorach. trochę Oliver Twist, trochę Baker Street. elegancko, praktycznie, wygodnie i bez pastelowej brei… tylko szkoda, że nie ma nic dla newbornów… hmmm…
próbowałam trochę się pobawić w taką girl z walijskich wrzosowisk: sukieneczka w krateczkę, grzeczny sweterek, szarości z beżami, dzianina, zakolanówki… jakoś tak mniej wdzięcznie niż pięciolatki :), zwłaszcza, że rozmiar mam teraz 150% normy no i te blond loczki w moim przypadku niepodrabialne… J



6 komentarzy:

Marta pisze...

ładna sukienka

szafa_godżilli pisze...

świetnie wyglądasz, choć na brytyjską pogodę to ostatnio tylko gumowce i kurta z kapturem :o) a co do ładnych (i nie koniecznie przesłodzonych) ubranek dla dzieci to polecam www.thewhitecompany.com

erillsstyle pisze...

Swietny set! Wszystko mi sie bardzo podoba :)))

Biurowa pisze...

Świetnie wyglądasz - kojarzy mi się to z brytyjską "five o'clock" ;)

Tylko do tych dzieci-modelek mam mieszane uczucia - ciekawe kto wymyślił i po co to zamglone spojrzenie i wydęte usteczka?

Anonimowy pisze...

a sukienka skąd ?

agakry pisze...

sukienka Tatuum sprzed kilku sezonów, ale teraz są chyba nawet podobne :)