moda kołem się toczy

pomysłowość ludzka ponoć nieograniczona, czemu zatem moda kołuje i wraca co kilka dekad do tych samych fasonów? w sumie nie mam nic przeciwko temu, ale chętnie dałabym się uwieść czemuś zaskakująco nowemu. każdy fason miał swoją młodość po raz pierwszy. czy zatem nie ma już nowych możliwości?

pamiętam z durnej młodości, jak co jakiś czas, moja mama reagowała z niezrozumiałą dla mnie nostalgią na odkrywcze w moim przekonaniu „nowości”. po chwili wyciągała z dna szafy „obłędnie na czasie” spodnie cygaretki, buciki kaczuszki, sweterki bliźniaki, nie wspominając o dzwonach, szwedach i indyjskich bluzeczkach. pamiętam też moment, gdy mama szperała w szafie babci, wyciągając z tryumfem zapomniane buciki z paseczkiem, sukienki na halkach i klasyczne szpilki o niespotykanych noskach i kolorze. to było dawno. od tamtej pory popełniłam wiele karygodnych błędów, wyrzucając, oddając lub przerabiając ciuchy, których już NIGDY miałam nie włożyć a po latach z łezką wspominam.

dziś są absolutnie genialne nowe tkaniny, ogólna tendencja sprzyja komfortowi a eklektyzm i nonszalancja w miksowaniu pozwalają na dopasowanie mody do własnego stylu i osobowości. są jednak trendy przywracające świetność dawnych szaf. takie „kołowanie” mody ma też swoje zalety, zwłaszcza jeśli żyło się w danej modowej epoce i przećwiczyło się na własnej skórze jej szaleństwa, ma się w pamięci wpadki oraz świadomość swoich mocnych stron.

wydawało mi się, że już nigdy nie wrócą kiczowate lata '80 i jeszcze gorsze '90: watowane ramionka, leginsy, spódnice bombki, plastik, fluo i jeszcze sporo koszmarków. a tu ukradkiem i podstępnie nawet w mojej własnej szafie...

dziś patrzę w lustro i śmiać mi się chce, bo widzę motywy z czasu, który w mej pamięci zdominował styl z amerykańskiego kalendarza: przetarty jeans, biała bawełna, ewentualnie koronka i może skórzane buty... a w tle zachód słońca, plaża i biały koń :)))
hihihi no cudne to było...



6 komentarzy:

anita się nudzi pisze...

tez się dałam uwieść i nabyłam droga kupna obłędną torebkę z brązowej "skóry" ze złotymi klamerkami do zapinania klapY:P

Jakub Mańkowski pisze...

przeleciałem Twojego bloga do wcześniejszych postów i jestem pod wrażeniem - zmagań z modą i ciążą jak podkreśliłaś w nagłówku.
http://jmankowski.blogspot.com

naszapolana pisze...

Kochana, gratuluję ABSOLUTNIE fantastycznej figury. Zrzuciłaś moc zbędnych po cudnym synu. A pamiętam jak żaliłaś się, że tu i ówdzie za dużo. MEGA GIGA Lachon z Ciebie. Zawsze nią byłaś, ale teraz Wielki COMEBACK.
A tak w ogóle to piszę tylko po to, żeby przypomnieć o mailu. :-P

tattwa pisze...

przyznaję, że powrót do formy po ciąży - spektakularny :) podoba mi się tu całość i każdy detal z osobna, jest naprawdę super! zauroczyły mnie zwłaszcza buty - jako właścicielka nóg o przeciętnej długości, zazdroszczę tego, że tak dobrze w nich wyglądasz :)

Marta pisze...

dziewczyno masz boskie sandałki - gdzieś ty je nabyła?

agakry pisze...

sandałki to rękodzieło z Indonezji... kosztowało dosłownie kilka złotych a noszę kolejny sezon i uwielbiam :)