skutki uboczne

popłakałam się na serialu o lekarzach. chłopiec chory... chłopiec umierający... i mama przy nim... kilka krótkich scen a ja się rozkleiłam absolutnie, całkowicie i niepohamowanie. odkryłam niniejszym kolejny skutek uboczny macierzyństwa: optyka w postrzeganiu świata zmienia się, zupełnie podświadomie rewolucjonizując dotychczasowy porządek...
po raz kolejny synek przewrócił mi świat do góry nogami :)
i po raz kolejny wcale nie żałuję :)



10 komentarzy:

Mamuśka-Martuśka pisze...

Wiesz co Aga, przeczytałam te kilka słów i aż ciarki mi przeszły. Dokładnie wiem o czym mówisz...

Dodam tylko, że kiedy wróciłam ze szpitala, to wyłam za każdym razem na reklamie calcedonii ;-)

Koliberka pisze...

:)

Agata Adelajda pisze...

Dokładnie tak samo reaguję - jestem przewrażliwiona jeśli chodzi o chore/nieżywe dzieci...

Grzegorzowa pisze...

A dziekuje za zaproszenie do siebie :)
Niestety hemoroidy mnie nie ominęły.
Nie wiem, czy oglądasz greys anatomy? W ostatnim odcinku, kobieta będaca bodajze 22-24tc miala wypadek, na pewnym etapie zastanawiano się, które wybrać życie dziecka czy matki...
Powiem Ci, że trudno było mi oglądać ten odcinek.
Ale też włożyłam do karty ciąży informację odręcznie napisaną przez siebie, że jeśli znalazłabym się w takiej sytuacji, to świadomie daję priorytet dziecku...Nie chciałabym , by mój mąż musiał być zmuszony do takiego wyboru, bądź też, że mógłby pomyśleć inaczej....
pozdrawiam serdecznie i będę wpadać.

Agata Ma Piec pisze...

ja zawsze płaczę jak oglądam grace anatomy ;) to nie przechodzi, to już zostaje na zawsze hehehe

agakry pisze...

ale trafiłyście - po pierwsze to był dokładnie ten odcinek a po drugie teraz w domu lecę po kolei wszystkie odcinki :)

Gwiazdeczka pisze...

Dziękuje za odwiedzinki na moim Blogu oraz komentarz :)
Ja również , wzruszam się i przeżywam wszystkie tego typu sytuacje ...
Jesteśmy w końcu matkami i łączymy się z innymi silną wiezią, nawet jeśli tej drugiej kobiety matki nie znamy ...
Czujemy podobnie jak Ona bo same moglybysmy znalesc sie w takiej sytuacji i wiemy ze byloby to dla nas ciezkie.

Milego wieczorku :*

clatite pisze...

Ja nie zwykle reaguję płaczem jak czytam albo oglądam sceny z porodu - ale nie ze strachu tylko z jakiegoś takiego wzruszenia. Ale najgorszy jest dla mnie temat niepełnosprawnych dzieci po prostu momentalnie skacze mi ciśnienie i ręce się trzęsą!

Tuvki pisze...

wybacz, ze nie ciazowo, ale chcialam powiedziec, ze masz fajny rudy leb (sama takowy posiadam) - gora rudzielce! Aha! Rewelacyjne wariacje ciuchowe! Pozdrawiam

Lady in black pisze...

Najgorsze, że to nigdy nie mija. Jeśli chociaż zobaczę nagłówek w prasie o jakimś maltretowanym dziecku to mam spaprany humor do końca dnia :(