truskawka

odkrywanie i przyswajanie rzeczy oczywistych dla dorosłego to dla dziecka eksploracja nowych wszechświatów. nie wystarczy jednak, że wszystko wokół jest do odkrycia. niektórzy dorośli postanowili dziecku ubarwić dodatkowo wysiłek poznawczy i stworzyli "pomoce"... czasem patrzę na książeczki i obrazki, które w niczym nie przypominają swych naturalnych pierwowzorów, i zastanawiam się, jak dziecko ma rozpoznać zwierzątko, skoro nie zachowuje ono ani proporcji, ani kolorów, ani kształtów, ani nawet śladowego podobieństwa wobec przyrodniczej matrycy... czasem dorosłemu trudno rozpoznać narysowane w książeczkach dla dzieci stwory, które okazują się być zwyczajną krówką, króliczkiem czy kotkiem... 
z resztą o książeczkach to oddzielną książkę można napisać... 
tymczasem sama staram się pokazywać młodemu książeczki i opisane w nich obiekty możliwie szybko porównywać z odpowiednikami w realu. najłatwiej poszło z owocami: jabłuszka, cytrynki, pomarańcze, banany - wszystkie były w zasięgu. i jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy pierwsza rozpoznana została truskawka... hmmm... a widział ją tylko jako rozmrożoną breję... 
i weź tu człowieku edukuj kreatywnie :)))





8 komentarzy:

Evelio pisze...

Staś z jakim skupieniem porównuje...mh pomarańcza pomarańczowa czy nie pomarańczowa:-)

Mamuśka-Martuśka pisze...

Minka Stasia - bezcenna.
Nato dzisiaj koniecznie chciał spróbować mojej wody mnineralnej z bąbelkami. 2 łyki - fascynacja. 3 - pawikiem się skończył;-P
To jest dopiero bezproduktywna edukacja;-P

Inveeel pisze...

Staś jest cudowny ! ;)

Niezła żona pisze...

Stanisław jest Cudowny ohhh jak on mnie rozbraja :) Ta mina mówi za wszystko :)))

kobieta przed 30. (eveleo) pisze...

mnie ta minka też rozbroiła :)

Anonimowy pisze...

Czy ja dobrze widzę czy pomarańczka została nadgryziona????:))

agakry pisze...

no właśnie nadgryziona :) i dlatego mina taka zdziwiona bo skórka chyba nie była pyszna :)))

Anonimowy pisze...

Mój syn, miesięcy 8, od paru miesięcy odkąd ma te książeczkę szczerzy sie na widok pomarańczy. W książeczce o warzywach zaś szczerą radością reaguje tylko na czerwoną paprykę. Normalnie jakby starego przyjaciela dawno niewidzianego zobaczył. W realu w ogóle go nie zainteresowała. Klops tez tak miał? Bo nie mogę zrozumieć skąd akurat takie upodobania

Ps pozdrawiam nieustajaco stałe obecna
Tszecia