zaskocz mnie jak... - konkurs!

macierzyństwo jest pełne niespodzianek. już w ciąży zaczynają się zdumienia a potem tylko szerzej się człowiekowi otwierają oczy. choć zawsze wydawało mi się, że jestem w miarę świadoma i nieźle wyedukowana, kilka zjawisk zaskoczyło mnie niezmiernie: to mleko nie leci jednym kanalikiem tylko sika kilkoma? jak dziecko pije z jednej piersi, to z drugiej płynie? wstydziłam się ale wierzę, że nie tylko ja zaliczyłam takie wpadki :)

konkurs: 
co zaskoczyło Cię najbardziej w ciąży lub pierwszych miesiącach bycia mamą? 

nie chodzi mi o niespodzianki, jakie robią nam wszystkie dzieci: pierwszy fikołek w brzuchu, czy pierwsze kroczki, ale o takie wielkie "aaaaa to nie wiedziałam"... czekam na Wasze opowieści - niech będą zabawne, soczyste, prawdziwe... 
jako subiektywna aktorka bloga osobiście subiektywnie wybiorę posta, który najbardziej mnie poruszy :) 
proszę o podawanie adresów emailowych, abym mogła skontaktować się z wybraną autorką. 
czas trwania konkursu: od dziś 6XII do 15.XII do końca dnia.

do wygrania zestaw Lovela (proszki Lovela: 1,8 kg do bieli oraz 1,8kg do kolorów, maskotka-foczka, 3 próbki mleczka do prania 120 ml Lovela, czapeczka, niedrapki) 



konkurs organizuję dzięki uprzejmości marki Lovela - inicjatora programu Lovela Care, który rozpocznie się 19XII - więcej na ten temat TUTAJ 
zapraszam też na stronę „Lovela. Jak miło być dzieckiem” na fcb






67 komentarzy:

Evelio pisze...

Aga! konkurs? Ty?

Hafija pisze...

Ja poza konkursem, bo Lovela już mam i znam i używam :)

Wszystko!! To, że jest to takie piękne i takie trudne, takie spokojne i takie zwariowane, to że bycie mamą to coś zupełnie innego niż się człowiek spodziewa ;)

clatite pisze...

Mnie zaskoczyło, że pięciomiesięczny maluch potrafi tak mocno uszczypnąć :)

Paula pisze...

Mnie osobiście zaskoczyła masa rzeczy ale najbardziej dwie:
1. Jeśli nie włożę wkładki laktacyjnej przemięknie mi stanik i moja bluzka będzie w oryginalne wzorki
2. Gdy idziemy z wizytą przydaje się druga para ubranek bo przy zmianie pieluszki dziecko jakby wyczuwało ten moment jako idealny na obsiusianie się po uszy :)

mój mail: komorowskap@wp.pl

J. pisze...

wiesz, mnie zaskoczyło, że mam w sobie tyle cierpliwości i siły, żeby nosić wrzeszczące niemowlę przez 5 godzin i bujać je. Że niemowlę może spać 10 godzin na dobę, a nie 20, jak obiecywali wszyscy. Że słodki dzidziuś może być tak potwornie absorbujący, krzyczacy, nieszczęśliwy i nieśpiący.

Przede wszystkim zaskoczyło mnie to, że DAŁAM RADĘ. I po prawie czterech latach przespałam noc !!! No, wtedy to byłam w szoku !! ;))

Anonimowy pisze...

uuuu, to już i na tym blogu zaczynają się reklamy...

Mamuśka-Martuśka pisze...

Mnie najbardziej zaskoczył konkurs u Agi na blogu ;-D

naszapolana pisze...

kurcze... tutaj taaaki konkurs a ja nie mogę wziąć w nim udziału.... chyba, że do 15-go zdążę zajść w ciążę i to mnie wtedy właśnie najbardziej mogłoby zaskoczyć :-)

Alcyna pisze...

ja to chyba raczej poza konkursem, bo czapeczkę i niedrapki mogłyby nosić tylko lalki Emilki, ale:
Też byłam święcie przekonana, że sporo wiem, więc zaskoczyło mnie wiele rzeczy:
1) nawał pokarmu powiększa piersi lepiej niż operacja- podczas pierwszej nikt nie zgodzi się na wkładki silikonowe w takim rozmiarze
2) kupą można wycelować w psa, a mlekiem strzelać na odległość
3) dlaczego nikt nigdy nie dokończył zdania "I w bólach rodzić będziesz". Od prawie 6 lat wiem, że brakuje w nim kluczowego słowa "KOLANO" :D
4) Halo!!! Jak się karmi piersią, to też podnosi się do odbicia?
5)można przewegetować całą noc na jednym boku z biustem własnym podpiętm do cudzej jamy chłonąco- trawiącej i w dodatku mieć wrażenie, że była to całkiem niezła noc w porównaniu z
poprzednią
6) powinnam odciągać mleko do kieliszka i sprawdzać po 3 godzinach,ile zebrało się śmietanki, a ile wody; muszę uważać, bo dziecku, któremu idzie za dużo zębów może pęknąć czaszka; siedmiotygodniowemu maluchowi można dać lizaka, a tydzień wcześniej nakarmić krupnikiem(taaak- wszystko to są autentyczne teksty,z którymi przeszło mi się zmierzyć i niejednokrotnie argumentować swoją niechęć do przetestowania)
I wiele, wiele innych. O dziwo bardziej zaskoczyła mnie strona fizjologiczna, bo uczuciowo rozbuchana byłam zawsze ;)

masaiimara pisze...

Cóż, jestem biologiem i nieco anatomii "liznęłam" a jednak mnie zaskoczyło... Że układ oddechowy, czy też przepona - jeden w tym przypadku czort, połączona jest jakąś dziwną więzią i solidarnością z układem moczowym... Kichnęłam... Potem szybkim krokiem opuściłam kałużę, wytarłam, przebrałam się i zrobiłam pranie... Na szczęście ów przedziwny kanał najczęściej jest chyba nieczynny;)

masaiimara@gmail.com

ambiguity pisze...

a mnie najbardziej zaskakuje to, że nadal jestem zaskakiwana. Wychowuję już drugie dziecko i niejedno przy pierwszym przerabiałam. Zdaje się, że już dużo wiem i posiadam doświadczenie. A tu psikus! Przy nowym dziecku oczy znów szeroko otwarte ze zdziwienia: to tak wygląda kolka? zęby, jak to? ooooo, można ufajdać się po pachy mimo pieluchy itd itp :)

Anonimowy pisze...

Mnie najbardziej zaskoczyła maniakalna wręcz niechęć mojego dziecka do jakichkolwiek form okazywania czułości. Nie dane nam tworzyć tych pięknych medialnych obrazów macierzyństwa, gdzie uśmiechnięta mama siedzi pod ciepłym kocykiem i czyta bądź opowiada swemu spokojnemu, zrelaksowanemu dziecięciu bajki. U nas takie próby kończą się szarpaniną, mały grzdyl najzwyczajniej w świecie się nudzi, chce emocji, "funu", chce gryźć książeczkę, chce targać mamę za włosy, a ostatecznie zawsze wyrywa się i ucieka. Nie ma przytulania, kiziania, miziania. Nawet karmienie piersią zawsze było tylko zwykłym zaspokajaniem potrzeby fizjologicznej, a nie jakimś wzniosłym sam na sam wypełnionym czułością i miłością. I na nic się nie zdawały moje rozpaczliwe próby utulania, całowania, głaskania. Zawsze kończyło się to jednakową niechęcią ze strony mojego słodkiego bobasa i miną "co ty matka, zwariowałaś, przytulać się chcesz???!!!"...

Joaśka
j.plewko@gmail.com

Grzegorzowa pisze...

-że nie będzie mi przeszkadzać mokra plama na bluzce, dzięki śliniącemu się na potęgę 4-miesięczniakowi.
-że mogą boleć nawet kostki u nóg i o dziwo łokieć
-że macierzyństwo to nie je bajka
że jednego dnia synek jeszcze nie umie, a nastepnego już tak
-że będę sie cieszyć, że w końcu zasnął
Ale pomimo trudów i tak kocham go jak wariat

BiG m pisze...

co mnie najbardziej zszokowało to fakt, iż:
- noworodek potrafi podporządkować sobie wszystkich i wszystko;
- rozstępy potrafią pojawić się nawet w pachwinach :-O
- rodzi się tak jak się robi.. kupę (WTF?!)
- hormony robią z młodej matki irracjonalną płaczkę..

BiG m pisze...

i jeszcze, że można się przyzwyczaić do cogodzinnych pobudek w nocy i być rano wypoczętą jak po 12 godzinach snu.. - to nigdy by mi nie przeszło przez myśl...

BiG m pisze...

nel99@poczta.onet.pl

anieska pisze...

A mnie zaskoczył mój osobisty mąż;) w którym nasza Kruszynka wyzwoliła ogromne pokłady cierpliwości, czułości, troski. Wiedziałam, że jest opiekuńczy, ale aż tak??? Ale od początku. Będąc podlotkiem, który nie myśli jeszcze o zamążpójściu, wdałam się razu pewnego w dyskusję z bardzo miłą i lubiana przeze mnie osobą nt. życia. Usłyszałam wtedy: "pewnie zanim znajdziesz tego JEDYNEGO po drodze będziesz spotykać wieku innych chłopców - miłości większe, mniejsze, ale zanim powiesz TAK odpowiedz sobie na pytanie: Czy chcesz aby ten właśnie facet był ojcem Twoich dzieci???" Pomyślałam - dziwne, o co chodzi? Ale gdy spotkałam, tego właśnie JEDYNEGO mojego męża obecnego i zadałam sobie to pytanie odpowiedź była szybka i jedna - TAK. Jest miły, ciepły, opiekuńczy i rodzina jest dla niego bardzo ważna. Gdy na świecie pojawiła się nasza córka, każdego dnia przechodzi samego siebie. Uwielbiam patrzeć jak się nią czule zajmuje i mogę ich tak godzinami podziwiać. Ile ma cierpliwości (do dziecka i do mnie - a przyznać muszę, bywam upierdliwa). Od pierwszych chwil życia zajmuje się Anią i niekiedy mam wrażenie robi to lepiej ode mnie;) No i od porodu (czyli już prawie 7 miesięcy)nie był na męskim spotkaniu z kolegami (tylko nie myślcie, że jestem zołzą i mu nie pozwalam wyjść;)- jak twierdzi on sam: "wolę posiedzieć w domu z moimi dziewczynami"
Zaskoczył mnie swoją postawą i przeszedł moje najśmielsze oczekiwania co do najlepszego taty na świecie.
anieska7@poczta.fm

Anonimowy pisze...

Mnie najbardziej zaskoczyła w ciąży moja psychika i to jak dosłownie i ksiązkowo czasami można podchodzic do pewnych rzeczy...Naprawdę jest tak,że w koncowym c\zyli 9-miesacu ciżży kobieta "matka" szykuje a raczej jak to mówią "wije gzniazdo" dla swojej pociechy,zapina wszystko na ostatni guzik by było wszystko na tip-top.Ja też tak robiłam ,myślałam ,że w książkach wypisują takie pierdoły ,ale gdy przyszło co do czego sama,robiłam dziwne rzeczy ,ukłądałam ciuszki w komodzie kolorami,wielkością i rodzajem,w lodówn=ce układałam wszystko kolorami,rodzajem itp... to takie dziwne ale naprawdę tak było -to już psychika kierowała mna by wszystko w domu było posprzątane,by było gotowe na przyjscie maluszka.


Agata Lorek
agata.kurylo@wp.pl

Anonimowy pisze...

To, że taki Maluszek tak wypełnił mi życie.!!!!
tinaW@op.pl

Anonimowy pisze...

O rety! Tej chwili nie da się zapomnieć... Dzień przed wizytą u ginekologa, po zrobieniu testu oczywiście miałam jakieś dziwne przeczucia... Wchodząc do gabinetu, w progu praktycznie odwróciłam się do męża i zaskoczonemu powiedziałam :"A co by było gdybyśmy mieli bliźniaki?" Mąż się roześmiał,lekarz też... Mi za to na fotelu było i do płaczu i do śmiechu... dwa bijące serduszka proszę Pani, dwie małe fasolki na ekranie... Trudno sobie wyobrazić jakie było moje zaskoczenie... Szczególnie.że dwa łobuziaki to dwukrotne wydatki... Ale szczęśliwa mama była mega szczęśliwa... Za to tatko podwójnie uczcił tą wiadomość i podwójnie odchorował dnia następnego :-) potem już się tylko cieszył... Teraz wiemy już,że jeden z bliźniaków jest niepełnosprawny... Krzyś jest chłopcem autystycznym, jego siostrzyczka Majeczka na szczęście jest zdrowa jak rybka... Walczymy teraz o każdy szczęśliwy dzień,ale mimo to nigdy nie cofnełabym czasu... Dzień , w którym dowiedzieliśmy się o bliźniaczej ciąży w naszej pamięci zawsze zostanie dniem cudownym niezależnie od tego ile teraz smutku w naszej codzienności :-)))

darekmilitowski@wp.pl to nasz e'mail

http://autyzm-krzyska.blog.onet.pl/ - a tu blog mój,nasz i naszego synka

Anonimowy pisze...

najbardziej zaskoczył mnie fakt że po prostu zostanę mamą:) nie byłam na to zupełnie przygotowana ale teraz po roku czasu chciałąbym znów mieć ten kochany brzuszek za którym tak tęsknie moja ciąża była cudowna nie miałam żadnych efektów ubocznych do 9 miesiąca śmigałam na spacerki naprawdę zaskoczyło mnie to że akurat ja byłam taką farciarą
:)

Anonimowy pisze...

anonimowy pisze -12 grudnia 2011 08.37- adrews e-mail do kontaktu jak coś:) nuni89@tlen.pl

Anonimowy pisze...

Macierzyństwo jest czymś najpiękniejszym, co kobieta może doświadczyć. Myślę, że dużo dało nam z mężem przygotowanie się do roli rodziców. Czuliśmy, że to jest ten czas, ten moment. Świadomość i gotowość nadchodzących zmian, związanych z pojawieniem się dziecka, ułatwiło nam przyzwyczajenie się do nowej sytuacji życiowej, w której zawsze na pierwszym miejscu jest dziecko.
Pierwsza kąpiel,karmienie i przewijanie cudowny moment na który czeka każda mama.Czekanie z utęsknieniem na pierwszy gest, uśmiech i ruch.Pojawienie się pierwszego ząbka i zrobienie pierwszego kroczku to moment na który czeka i patrzy każda mama.
I to, że mały Aleks, jak żadne doświadczenia życiowe i jak nikt inny nauczył mnie cierpliwości, wyrozumiałości, dystansu do świata, do siebie; tego, że nie warto się spieszyć, martwić na zapas, przejmować się drobnostkami, bo szczęśliwego człowieka tak naprawdę cieszą rzeczy najdrobniejsze, które w szybkim tempie życia są często niezauważalne przez innych...
Dziękuję Ci Synu!

justynka_1988-18@o2.pl

Anonimowy pisze...

Najzabawniejszą historię jaką przeżyłam to była pierwsza wizyta z moim byłym narzeczonym na usg - pierwsza oczywiście dla niego.
Pojechaliśmy wiosennego dnia do prywatnej klinki. Wszystko pięknie, ładnie. Brzuszek nasmarowany i do dzieła. Na ekranie nasza mała pociecha akurat ssąca paluszka. Mariusz(były narzeczony) przygląda się ze skupieniem i przy okazji zaczął robić się cały blady, aż w końcu wybiegł z gabinetu. Wychodzimy z lekarzem a na korytarzu stoi on cały blady i ze łzami w oczach krzycząc iż zaraz zemdleje. Położna z lekarzem posadzili go na kanapie oraz przynieśli wodę. Po wypiciu szklanki powiedział, że jak to dziecko może żyć tam samo w tych ciemnościach na dodatek w jakimś płynie co jest bardzo obrzydliwe i przez tą myśl na wymioty go zbiera. Ze 100 razy pytał ginekologa czy ono się w nie utopi. Na dodatek bał się dotykać później mój brzuszek bo przecież było tam dziecko a przy porodzie zemdlał :) Wszyscy obecni podczas wizyty mieli niezły ubaw z niego. Żałujcie, że nie widziałyście jego miny :)

Aneta Drywulska
unicorna@o2.pl

Monika mail.: nagorna@interia.pl pisze...

W ciąży bardzo często spotykałam się,
z negatywnymi uwagami pod moim adresem.
Rodzina i znajomi uważali, że jestem zbyt młoda
i nie zdołam pogodzić szkoły z dzieckiem.
Po urodzeniu przeze mnie Michałka, 20 września
na miesiąc przed terminem, z biegiem czasu
każdy zmienił swoje zdanie o mnie.
W domu miałam nauczanie indywidualne,
część nauczycieli była dla mnie bardzo miła,
byli lecz i tacy, który podkładali mi kłody pod nogi.
Kiedy było ciężko, tuliłam się w ramiona mojego dziecka,
całowałam go mocno i mówiłam,że to wszystko dla niego,
by miał wykształconą mamusię, której się nie będzie wstydził,
która znajdzie dobrą pracę by móc spełniać jego marzenia.
Ku wszystkim zaskoczeniu
jestem absolwentką ZSEM w Legnicy,
ze zdanym egzaminem technicznym i dojrzałości a także
mamą, która mimo krytyki się nie poddała,
mamą, która wzorowo wychowała już ponad rocznego
Michałka, z którego jest bardzo dumna.
Piszę ten list z apelem do młodych mam,
nie słuchajcie złych intencji wierzcie w siebie,
miłość do waszego dziecka pomoże wam zwalczyć wszystkie przeciwności losu.
Razem możecie zdobywać szczyty.

Anonimowy pisze...

Już gdzieś kiedyś o tym pisałam, ale mnie zaskoczeń było wiele.

W ciąży zaskoczyło mnie:
- że można oduczyć się spania na brzuchu
- że jest determinacja, by zimą zaginać w nocy do marketu 24 h i szukać malin
- że można przytulać się do sedesu przez 14 tygodni
- że można mieć permanentną zgagę przez 3 miesiące
- że można czuć okropny ból przez 21h i przeżyć
- że kiedy myślisz gorzej być nie może, okazuje się, że może, a Ty dajesz radę!
- że kiedy dziecko z Ciebie wyskoczy mówisz nigdy więcej, a za kilka dni zastanawiasz się kiedy następne.

Po porodzie zaskoczyło mnie:
- że qpa nie gryzie, czasem tylko szczypie w oczy
- że brak snu wcale nie musi być problemem
- że na początku śniadanie o 17.oo to standard
- że od noszenia obhaftowanej bluzki, lub qpy pod paznokciami się nie umiera
- że posłusznie „obsługuję” dziecko i nie wkurzam się kiedy krzyczy
- że mam piersi

Ilona (jeloonka@o2.pl)

Anonimowy pisze...

moje macierzynstwo nie było takie uczuciowe od początku.
chciałam tego dziecka i bardzo kocham córkę,ale na początku wszystko było dla mnie odruchowe. nie myślałam,że ta mała istotka wymaga ode mnie uczuć. myślałam tylko o tym,że trzeba ściągnąć mleko,podać jej,przewinąć,wyprowadzić na powietrze..

dopiero po 1,5 miesiąca jej życia poczułam co to znaczy.
teraz nie wyobrażam sobię bym mogła znowu stwierdzić,że to co robię robię odruchowo.

zaskoczyło mnie to,że:
-noworodek może nie jeść z piersi. tylko ciągle spać. żadne sztuczki,próby budzenia go nie budzą.
-odciągając pokarm można pobudzić tak laktację,że ściąga się 7 litrów mleka dziennie.
-zapalenie piersi nie jest jednorazowe.
-zapalenie piersi jest gorszą dolegliwością niż poród,oraz inne najgorsze choróbska.
-decyzja o zakończeniu karmienia piersią stała się wybawieniem dla mnie i moich uczuć do dziecka.
-po godzinie od odciągania pokarmu,mleko zalewa wszystko co mamy na sobie,cieknąc po kolanach.
- mała istotka jest baaardzo niecierpliwa.
-pies choć mały jest najlepszym obrońcą wózka.
-kupa dziecka może wystrzelić z szybkością światła i zapaskudzić całą matkę,podłogę i dolecieć do mebli,które stoją w odległości 1,5 metra od przewijaka.
-dziecko jedzące marchewkę ze sloiczka dzieli się nią ze ścianą,leżaczkiem,psem i podłogą.
-mały człowieczek najszybciej zasypia 'brzuchem do brzucha' słysząc bicie mojego serca.
-ojciec dziecka również umie sobie z nim poradzić mimo moich obaw.
-pies uwielbia spać z dzieckiem,i tylko czeka aż ja od niej odejdę.
-tak jak pisała poprzedniczka-poród to jedno wielkie robienie kupy :D
-poród nie zawsze jest straszny i nie zawsze trwa kilkadziesiąt godzin.
(u nas trwał 5 godzin)
- po porodzie czuje się coś nieopisanego. Wie się wtedy,że nie ma rzeczy niemożliwych!
-dziecko można przewijać przy zgaszonym świetle i zamkniętymi oczami
-można wytresować psa by przynosił pampersy (da się!)

W trakcie porodu mąż był dzielny,a najbardziej zszokowało go urodzenie łożyska. jak lekarz położył je na stoliku mąż krzyknął :'rany boskie! wypadłą Ci wątroba!'
Położna przepraszała mnie,że mnie nacięła i prosila :'bym jej wybaczyła!':D
Moje dziecko miało ważyć 3100g (pomiar robiony dzień przed wywołaniem) a urodziło się z wagą ..3980g. (lekki poślizg :D)
Zaszokowana była cała porodówka,i oddział -nie mogli uwierzyć,że ktoś może się tak glośno drzeć jak ja :D
Pani położna miała minę jakby zobaczyła ufo,gdy 10 minut po porodzie i zejściu z fotela porodowego powiedziałam :'no,to myślę że za jakiś rok do was wrócę'. Nierealne wydawało mi się kiedyś,że człowiek może nie spać w nocy. Nie spałam 5 dni pod rząd. i Żyłam :) Nie przez dziecko,nie przez jego płacz. Bałam się,że jak zasnę to jej nie usłyszę!:) głupia byłam.
Głupotą było także karmienie co 3 godziny z zegarkiem w ręku. a jak przekroczyłam czas o choć 15 minut to płakałam,ze przeze mnie moje dziecko jest głodne,choć dziecko miało to w poważaniu bo.. ciągle spało :)
przez pierwszy miesiąc moje życie rozgrywało się tylko w jednym pokoju. Pokoju oczywiście mojego dziecka-myślałam,że zostanę tam do końca życia!
wiem też,że mając maleńkie bo 2 miesięczne dziecko można wrócić na studia i kończyć je. Bo dziecko uwielbia zasypiać słuchając teorii prawa gospodarczego,kazusów prawa unijnego i zagadnień związanych z demografią. Można się zgrać. Trzeba tylko być cierpliwym. Ja nauczyłam się cierpliwości i pokory dzięki córce.

niuniak90@poczta.fm

Anonimowy pisze...

Mnie najbardziej zaskoczylo to ze bylam w ciąży. Tak naprawde nie myślalam żeby już mnieć dzieko a tu bachchch, ciąża z zaskoczenia...:)Oczywiście oprócz lez szczęście przez calą ciążę byly i napady zlości, ale cóż hormony buzowaly :). Milym zaskoczenie bylo też to jak pierwszy raz Synek poruszyl się, to bylo niesamowite uczucie nie zapomnę tego do końca życia. Oczywiście nie zabraklo zachcianek, nie wiedzialam że da się zjeść 4 snikersy naraz :) i pić tyle pepsi. No i zgaga najgorsze przeżycie z calej ciąży, nie jedną noc spędzilam śpiąc na fotelu na siedząco. Byly dobre zaskoczenia i zle ale w prawdzie mówiąc nie bylo najgorzej. Polubilam te 9 "innych" miesięcy, każdy nad tobą skacze, ulega ci i pomaga bylebyś się nie przemęczyla :):)

Magda (maddy6@wp.pl)

Anonimowy pisze...

a mnie szczególnie zaskoczyły dwie rzeczy...pierwsza to fakt że wcześniej jakoś...nie przepadałam za dziećmi, po prostu nie miałam do nich podejścia a będąc w ciąży nie mogłam się doczekać kiedy będę to moje maleństwo trzymać w ramionach. A druga rzecz to fakt że właśnie dziś,dwa i pół miesiąca po urodzeniu mojego Maciusia, przeglądając wyniki badań i USG z ciąży, pomyślałam: jakie to wszystko było cudowne, mimo tych wszystkich dolegliwości właściwych każdej ciąży, mimo bezsennych nocy, bolącego kręgosłupa, opuchniętych nóg,itd...Ale ta bliskość z maleństwem była naprawdę czymś niesamowitym.
Pozdrawiam
Magda (smmsowa@yahoo.it)

Anonimowy pisze...

Mnie w ciąży zaskoczyły "DOBRE RADY" babć i cioć :)
1. nie pij soku malinowego
2. nie podnoś rąk do góry
3. musisz jeść dużo więcej niż przed ciążą bo trzeba zjeść za dwójkę by dziecko nie było głodne
4. A to HICIOR absolutnie nie można współżyć - rada mojej mamusi :] a reszty już nie pamiętam :)
A jak zostałam mamą chłopczyka to drugiego dnia zaskoczyło mnie to, że JAK PRZEWIJA SIĘ CHŁOPCZYKA TO TRZEBA UWAŻAĆ NA SIKAJĄCEGO SIUSIAKA :) ja miałam tak, że synek kilka razy mnie obsikał, ale popłakałam się ze śmiechu jak sam siebie oblał bo siusiak poleciał mu do góry i buźka była zalana . To był NAJWIĘKSZY SZOK DLA MNIE, że tak dzieci robią :) SIKAJĄ GDZIE POPADNIE

Anonimowy pisze...

Mnie w ciąży zaskoczyły "DOBRE RADY" babć i cioć :)
1. nie pij soku malinowego
2. nie podnoś rąk do góry
3. musisz jeść dużo więcej niż przed ciążą bo trzeba zjeść za dwójkę by dziecko nie było głodne
4. A to HICIOR absolutnie nie można współżyć - rada mojej mamusi :] a reszty już nie pamiętam :)
A jak zostałam mamą chłopczyka to drugiego dnia zaskoczyło mnie to, że JAK PRZEWIJA SIĘ CHŁOPCZYKA TO TRZEBA UWAŻAĆ NA SIKAJĄCEGO SIUSIAKA :) ja miałam tak, że synek kilka razy mnie obsikał, ale popłakałam się ze śmiechu jak sam siebie oblał bo siusiak poleciał mu do góry i buźka była zalana . To był NAJWIĘKSZY SZOK DLA MNIE, że tak dzieci robią :) SIKAJĄ GDZIE POPADNIE

Raz jeszcze to samo wysyłam bo podam w razie czego maila swojego :))) bo nie wiedziałam jak tam inaczej zrobić podać swoje dane...:]
agusia_m@wp.pl

Anonimowy pisze...

najbardziej zaskoczyło mnie to,że mogę cokolwiek jeszcze poczuć i że to będzie takie miłe. Nie sądziłam,że potrafię kochać tak mocno, bezgranicznie i bezwarunkowo jak w chwili gdy moje dziecko całe w kupce i z zaschniętym mlekiem pod brodą wczepi się we mnie broniąc przed pieluszką. To zaufanie jakim mnie darzy, ta miłość, i to,że nie przeszkadza mi,że moje świeżo założone ubranie, 5 minut przed wyjściem z domu nie nadaje się do niczego. Że moje włosy pozlepiane mlekiem powyciągane z upięcia....nic się nie liczy tylko to,że moja mała córeczka jest przy mnie i to u mnie szuka schronienia. A kiedyś na podobny widok u kolerzanki poszłam sobie z obrzydzeniem do innego pokoju i czekałam aż ona ogarnie to ...coś. Wielkie zaskoczenie to mało powiedziane.

buba-sinski@o2.pl

Anonimowy pisze...

mnie zaskoczyło bycie mamą 2 córek jezu ile ja do tej pory przeżyłam tego wszystkiego. najgorzej wspominam początki kiedy mnie się w ciąży wydawało,że cóż innego jest piekne niż bycie mama 2 dzieci taaa do czasu gdy moja prawie 3 letnia córka nie zaczeła miec róznych fochów, ataków zazdrości, napadów złości i płaczu a ja płakałam z nią i twierdziłam, że marna ze mnie matka bo nie daje rady. zaskoczyło mnie płynne przejscie z tego stanu w pewna fascynacje starszej córki młodsza i chęć pomagania we wszystkim nawet w tym czym nie bardzo powinna. zadziwia mnie do tej pory więź która między nimi się wytworzyła zwłaszcza w ostatnim czasie kiedy przez miesiąc przebywałyśmy w szpitalu. ta radość i wspólne zabawy bez popychania czy bicia bo i takie się już zdarzały. jednak w ostatnim czasie bardzo zdziwiła mnie jedna rzecz, że mimo szpitala i fotela potrafię się wyspać z córką, która wisi na piersi no ale jak to się mówi dla matki nie ma nic trudnego.

malutk_a8@wp.pl

Anonimowy pisze...

Hmmm najbardziej zaskoczyło mnie to, iż moje dziecko w 4 miesiącu złożyło i wypowiedziało słowo: ma-ma. Pomyślałabym, że to żart ale słyszał również to mój mąż...Moja mała pociecha pokazała mi jak może być kolorowy każdy dzień kiedy jest wypełniony uśmiechem dziecka.Jak powiedział kiedyś J. Korczak- Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat. Faktycznie życie moje nabrało koloru i tempa...

ona90 pisze...

Najbardziej zaskoczyło mnie w czasie ciąży i po porodzie...:

1. Że mlekiem z piersi można przy rozbieraniu sie strzelić w kota i niesamowicie go wystraszyć

2. Że jak jest nadmiar pokarmu to mleko wypływa w górę jak fontanna i nie idzie tego powstrzymać

3. Jak dla mnie największy hicior - że przy muszlach laktacyjnych nie wolno sie schylać bo wszystko z nich wyleci tymi dziurkami

4. Ze synek moze podczas przewijania siuśnąc akurat w oko mamy

5. Ze najpierw nie mogłam sie doczekać pierwszych słów i gaworzenia a teraz chciałabym chwilkę ciszy

6. Ze po urodzeniu chciałam żeby maluch tyle nie spał a teraz się modlę żeby na chwilkę poszedł spać i dał odpocząc i sobie i mnie

7. Że nie przeszkadzało mi spanie z kimś pod pachą jeszcze w szpitalu

8. Że kobieta w ciąży może mieć tak zmienne nastroje a po porodzie jeszcze bardziej

9. Że taki maluch z jednej kaszki i obiadku ma tyle nie spozytej energii że zamęczyłby od razu 5 osób w domu

10. Że dzidziuś pamięta muzykę "z brzuszka" i kojarzy ją teraz z telewizorem

11. Że będę płakać przy porodzie ale nie z bólu a ze szczęścia

12. Że śniadanie po 18 to nic nadzwyczajnego

13. Że "dobre rady" są gorsze od niewiedzy

14. A NAJBARDZIEJ MNIE ZASKOCZYŁO ŻE SYNEK BYŁ TAKI MALUTKI JAK SIE URODZIŁ A TAK BARDZO DOSKONAŁĄ ISTOTĄ Z PANOKIETAKI , WLOSKAMI I RZĘSKAMI, A RĄCZKE MIAŁ TAK MALUTKA JAK MÓJ NAJMNIEJSZY PALEC, A RACZEJ JEGO 1/3.

ona90 pisze...

Zapomniałam dodać że nie wiedziałam że można nauczyćpsa żeby przynosił pieluchy i chusteczki a te zużyte wynosił pod smietnik :)

Anonimowy pisze...

Mnie najbardziej zaskoczył związek bólu porodowego z miłością jaką obdarzyłam tą cudowną kruszynkę która prze kilka miesięcy kiełkowała we mnie by zakwitnąc na zewnątrz. Jak położna położyła mi ją na brzuchu to poczułam się tak jak w bajkach księżniczki gdy mają jakiś cenny skarb i zakochują się w nim. Radośc jaka temu towarzyszyła- rodośc mojego męża i nasze wspólne łzy- moje Julki i Kuby... Trzy łzy naszej rodziny!

natalia.wojtalewicz@op.pl

Anonimowy pisze...

mnie najbardziej zaskoczylo jak powiedzialam do kolezanki czy juz kupila proszek dla dzieci i jaki?? jestesmy w 9 mcu:) a ona a po co przeciez jeszcze nie mam brudnych ubranek wszystkie nowe ze sklepu:) to ja do niej ale te nowe tez trzeba wyprac w specjalnym proszku i wyprasowac a ona naprawde???

uska00@o2.pl :)

Anonimowy pisze...

A mnie zaskoczyło to, że można rodzić 21 godzin... "dzięki temu" nie spać 39 h... zasnąć na 4 h... a potem w nieskończoność patrzeć na to maleństwo leżące obok i mimowolnie uśmiechające się przez sen... nie czując, że jest się w jakikolwiek sposób zmęczonym :)

Pozdrawiam
Magda

blondline@wp.pl

Anonimowy pisze...

dla mnie najbardziej zaskakujące jest to że dziecko nie umie mówić a wzystko rozumie i najlepsze to że podsłuchuje co mówimy z mężem. ( najczęściej kiedy pada słowo Paulinka) Jej niespożyta energia jest zaskakuąca i to że w nocy umie wypić 2 litry herbatki.
ania.aqua@interia.pl

eda27 pisze...

Mnie najbardziej w obecnej ciąży zaskoczyło :
- ogromniasty brzuch gdzie tam koniec a on taki wielki,
- zachcianki, o matulu, jedzenie arbuza poprawienie śledziami i czekoladą brrr
- nadmierna senność, czyli jestem niedźwiadkiem zapadającym w zimowy sen,
- mąż jaki jest dzielny znosi nastroje humorki napady furii, pomocny jest jest nigdy dotąd
- córcia, mega wulkan energii, a jak się dowiedziała o ciąży jest spokojna, pomaga mamusi ile się da

eda27@wp.pl

Anonimowy pisze...

Jestem w 9 miesiącu ciąży i zaczynając od końca najbardziej zaskoczyło mnie to, że tak szybko to minęło. Jeszcze nie dawno maluszek miał 7 milimetrów i wyglądał jak placek a teraz ma rączki, nóżki i inne takie ludzkie udziwnienia. WOW.
barbarajank@o2.pl
Basia

Anonimowy pisze...

Kaja
Nie trzeba urodzić żeby mieć mleko?
Wow gdybym wiedziała wcześniej nosiłabym dwie bluzki do pracy. A że pracuje z samymi facetami było dość niezręcznie...
kajagiz@o2.pl

Anonimowy pisze...

Ile to dziecko może robić kup?
Mój noworodek potrafił zrobić 12 kup dziennie. Oczywiście wystraszona pobiegłam do lekarza, który oznajmił że to normalnie... Dla mnie to nie normalne 12 wielkich kup?!
Walentyna
Walentynab@o2.pl

elucka pisze...

Mnie najbardziej zaskoczyło to, że podczas karmienia piersią nie przeżywa się orgazmu, a przecież każda moja dobra sąsiadka tak mówiła. No cóż to chyba ja jestem jakaś inna, bo rok karmiłam piersią i nigdy ie sprawiło mi to przyjemności heh.

Anonimowy pisze...

Gosia
Liście kapusty na prawdę pomagają!
Myślałam, że to babciny mit, ale gdy moje piersi już miały eksplodować postanowiłam zaryzykować i o dziwo pomogło!
gosiaw.76@o2.pl

Anonimowy pisze...

roman.dabrowiecki@o2.pl
Ciąża zamieniła moją żonę w jędzę! Słyszałem o humorach, ale ona stała się totalnie nieznośna, krzyczała i wściekała się z byle powodu, chwała że 9 miesięcy szybko minęło:)
Romek

Anonimowy pisze...

dzieci są słodkie aczkolwiek niehigieniczne. To tylko na filmach maluchy są rozkoszne i różowe. Moje od pierwszych godzin krzyczało, płakało i się wściekało i tak pół roku. Najcięższe pół roku w życiu. Nigdy więcej noworodków!
basia.bas@o2.pl

Anonimowy pisze...

Jasio

Myślałem, że zachcianki ciążowe to tylko telewizyjny mit. Otóż nie! moja żona zjadała wszystko co nie ucieka na drzewo, takie ilości że oczy mi wychodziły jak to widziałem.
basalykjan@o2.pl

Melannnia pisze...

Mnie najbardziej zaskoczył poród w 32tygodniu ciąży. W sumie na początku nie zdawałam sobie z tego sprawy, że właśnie się zaczęło......w nocy około 2-3 przebudziłam się bo poczułam mokro, myślałam, że nie trzymam moczu i popuszczam, to co chwile chodziłam do ubikacji sikać, i wsadziłam sobie podpaskę, jednak trwało to zbyt długo i koło 6 rano włączyłam komputer i zaczęłam szukać co to może być......i faktycznie kobiety w ciąży pisały , że to odejście wód. Ale pisały również, że czasem od odejścia wód poród następuje po tygodniu czasem dwóch.Więc spokojnie się położyłam spać, i w sumie nie dopuszczałam do siebie tej myśli, że to JUŻ!!. Jednak gdy koło 7 poszłam siku zobaczyłam śluz z krwią, od razu przypomniały mi się słowa położnej ze szkoły rodzenia, i trochę się zestresowałam. Męża odprawiłam do pracy i stwierdziłam, że pojadę po śniadaniu do swojego lekarza. Poszłam wykąpałam się, zjadłam śniadanie, i wsiadłam do samochodu i pojechałam do swojego lekarza. Okazało się, że muszę czekać godzinę, aż przyjdzie lekarz i jego położona. Jak pojawiła się położona to stwierdziła , że lekarz mnie dziś nie przyjmie bo ma dużo pacjentów, i najlepiej żebym udała się do szpitala. Trochę mnie to zdenerwowało, takie podejście do pacjentki, stwierdziłam, że już więcej do niego nie przyjdę, nie dość, że prywatnie chodziłam to jeszcze tak zostałam potraktowana. Udałam się do szpitala, po drodze już zaczęłam mieć co 3 minuty skurcze, ale dzielnie podążałam na Izbę przyjęć, oczywiście ciągle nie dopuszczałam do siebie myśli , że to już się zaczęło. W szpitalu, przyjęli mnie, zrobili wstępne badania, i pielęgniarka kazała mi się ubrać w koszulę, ja do niej , że po co, przecież zaraz wyjdę, niech tylko doktor przyjdzie i mnie zbada, pielęgniarka stwierdziła, że raczej tak prędko nie wyjdę, a ja na to, że jeszcze się okaże jak lekarz przyjdzie, kazała mi na wózek siadać i pojechałyśmy na salę porodową, ja ciągle myślałam, że tylko na badania, jednak okazało się inaczej, TO JUŻ SIĘ ZACZĘŁO..............Więc jak dla mnie to było naprawdę szokujące i zaskakujące przeżycie, nie przypuszczałam, że aż tak wcześnie mogę urodzić i , że sprawy tak się potoczą.

Kamila
gabigad@wp.pl

malnad pisze...

Mnie zaskakuje wszystko...ale najbardziej zaskakująca jest dla mnie nić porozumienia, niewidzialna a jednak istniejąca. Doskonale wiedziałam kiedy mała była głodna, śpiąca, coś ją bolało...tak jakbyśmy znały się od zawsze. Tak jest do tej pory i jest to najwspanialsze uczucie jakie mnie spotkało w życiu.
Pozdrawiam
Wołowska Malwina

malnad pisze...

Mnie zaskakuje wszystko...ale najbardziej zaskakująca jest dla mnie nić porozumienia, niewidzialna a jednak istniejąca. Doskonale wiedziałam kiedy mała była głodna, śpiąca, coś ją bolało...tak jakbyśmy znały się od zawsze. Tak jest do tej pory i jest to najwspanialsze uczucie jakie mnie spotkało w życiu.
Pozdrawiam wolowska.malwina@gmail.com
Malwina

Anonimowy pisze...

Co zaskoczyło mnie w ciazy?Hmmmm....chyba sam fakt,ze w niej jestem;) To niesamowite uczucie wiedziec,ze nosisz w sobie malego czlowieka ktory juz do konca swiata bedzie istnial dzieki Tobie;) Ciazy nie da sie opisac slowami:)Pierwsze miesiace byly meczace...nie wiedzialam,ze moge pochlonac takie ilosci jedzenia i nadal bys glodna;) ciagle zmeczenie,wech jak u wyżła;) potrafiłam wyczuc nosem co gotuja sasiedzi mieszkajacy dwa pietra nade mna;) mdliło mnie od pasty mietowej i bylo to dla mnie sporym zaskoczeniem;) Pamietam pierwsze usg...łzy lecialy mi ze szczescia:)Gdy jakis czas pozniej poczułam pierwsze kopniecie (na poczatku myslalam,ze to bulgotanie w brzuchu ale szybko odkryłam,ze to moj Skarb daje o sobie znac) byłam najszczesliwsza kobieta na swiecie;) nauczylam cieszyc sie z tego co daje nam los. Nieco pozniej dowiedzialam sie,ze moj Skarb to chlopczyk;) Ksawery jest najwiekszym szczesciem i najwazniejszym mezczyzna mojego zycia;) Ciaza to cos wspanialego i niezapomnianego;)

Pozdrawiam wszystkie mamy;)
Paulina ( Zaczarowana2392@wp.pl )

Anonimowy pisze...

mnie zaskoczyło w byciu mamą to, że oddychamy równocześnie , że jesteśmy początkowo jednym ciałem, nasze serca biją jednym rytmem
Zanim mały zapłacze ja już stoję przy nim , aby go uspokoić
teraz jest starszy , ale wiele się nie zmieniło

nie wiedziałam, że można z każdym dniem bardziej kochać

w ciąży zaskoczyło mnie to, że w pół godziny można iść 5 razy do WC :))

klaudiaP
paczynska88@o2.pl

Anonimowy pisze...

Sporo czytałam o ciąży, porodzie i dzieciach ale i tak - jak chyba każda kobietę wiele rzeczy mnie zaskoczyło. Mianowicie:
- że 30 sekundowa reklama może sprawić że zaleje się łzami,
- że wód płodowych jest AŻ tyle,
- że można wymiotować całą ciążę,
- że wolę iść do sklepu i kupić sobie coś do jedzenia niż zaglądać do lodówki - wymioty gwarantowane,
- że to takie strasznie głupie uczucie jak po takim czasie położę się na brzuchu,
- że w trakcie porodu miedzy skurczami można spać,
- że skurcze są gorsze niż faktyczne rodzenie dziecka,
- że coś tak wielkiego ze mnie wyszło (ale jak???) córcia ważyła 3920,
- że od razu przywieźli mi dziecko (nie byłam w stanie wstać po znieczuleniu)
- że nie poczułam OD RAZU lawiny uczuć do dziecka,
- że mogę bardzo mocno spać a i tak słyszę kiedy dziecko się przebudziło (natura mogła obdarzyć tą umiejętnością również facetów)
- że żylaki po porodzie naprawdę znikają,

I tak na koniec największe zdziwienie kiedy mąż twierdzący że jedno dziecko to jest taka liczba w sam raz, zupełnie poważnie zapytał mnie: to kiedy następne?

Pozdrawiam wszystkie mamy
Ania (s-qdo@o2.pl

Anonimowy pisze...

Co najbardziej mnie zaskoczyło w ciąży?To chyba wiele rzeczy naraz,że można ładnie i sexy wyglądać i mieć taki niesamowity blask o oczach.Czekać na każdy ruch bobasa w naszym brzuchu i wołać swojego faceta,żeby rękę położył szybko na brzuchu,bo znowu kopie.Wcześniej urodziłam bliżniaczki to w tej drugiej ciąży,dziwnie mały brzuszek miałam i przy porodzie inaczej było,bo tylko jedna sztuka się urodziła.A na dodatek chłopak z siusiakiem cudnym,a wtedy dwie dziewczynki,więc wszystko inaczej przy wychowywaniu mi idzie.Wcześniej byłam skołowana i młoda z głowa naładowaną samymi,,dobrymi radami",pełna obaw o wszystko.Teraz wyluzowana i podchodzacą do tematu świadomie,ufałam swojemu ciału i instynktowi.Spodobało mi sie macierzyństwo i może wkrotce znowu będe w ciaży,ten stan jest fantastyczny.Pozdrawiam wszystkie mamy. kosmosj@gmail.com

AW pisze...

Pomyślałam sobie jak Stwórca taką małą istotkę mógł stworzyć a potem z przerażeniem krzyczałam ,że
NIE MAM CO NA SIEBIE włożyć !!!!!.

pozdrawiam:
wara44@onet.pl

Anonimowy pisze...

W ciąży mnie zaskoczyło iż mogłam zjeśc paczkę czipsów a za chwile spałaszować lody:) Że nie spałam całą noc w całym trzecim trymestrze i funkcjonowałam normalnie w dzień.
A najbardziej mnie zaskoczyło że dziecko położone zaraz po porodzie na brzuchu mamy potrafi wpełznąć sie do góry i znaleść mleczko mamy :)

pozdrawiam
donia6@gazeta.pl

Sylvia pisze...

Co mnie zaskoczyło?
Chyba ja sama siebie:)
Najbardziej tym, że ja mega-śpioch-do-potegi nagle potrafiłam funkcjonować bez zastrzeżeń z minimalną ilością snu na dobę. Czasami 4 czasami tylko 5 godzin - łącznie.
Nie sądziłam, że tak można. A i nawet gdyby mi ktoś próbował to wmówić i tak bym nie uwierzyła:)

tamgdziepachnapoziomki@gmail.com

Anonimowy pisze...

W ciąży zaskoczyło mnie to że:
- można być w 7 miesiącu a nosić swoje własne "nie ciążowe" ubrania

W czasie porodu (cesarskie cięcie)nie wiedziałam, że można:
- poczuć zapach własnej przypalanej skóry
-byłam mega zaskoczona kiedy lekarz przeprowadzający operację po jej zakończeniu liczy wszystkie narzędzia, po czym stwierdza, że jednego brakuje...następnie z błyskiem w oku stwierdza, że chyba zostało zaszyte w brzuchu, a widząc moje przerażenie jakby od niechcenia rzuca: "żartowałem, wszystko jest w porządku" ;/

W macierzyństwie najbardziej zaskoczyło mnie to że:
- karmienie piersią na początku wcale nie jest łatwe, proste i przyjemne, a każde pociągnięcie cycusia "małej pijawki" boli tak jakby wbijano w ciało tysiące igieł.

Pozdrawiam serdecznie
Agnieszka

Mój e-mail: agnieszka96@wp.pl

Anonimowy pisze...

W ciąży najbardziej zaskoczyło mnie, że dzidziuś potrafi tak mocno kopnąć, że aż brzuch odskakuje. Wiedziałam, że dzieci kopią, ale że aż tak to nie. Jak pierwszy raz moja córka mnie tak kopnęła to siedziłam nieruchomo i tylko patrzyłam się na brzuch ze ździwieniem. Jak powiedziałam o tym mamie, że niuia tak mnie kopnęła, to ona odpowiedziała mi że musiałam coś spróbować niedobrego, a najlepsze było to że próbowałam sos mojej mamy hehe.
Po porodzie ździwiło mnie, że mleko może tak cieknąć, że aż przemokło przez wkładkę laktacyjną. Dowiedziałam się o tym, jak siedziałam przy stole i dotknęłam ręką brzucha i poczułam mokre. Patrzę, a tam mam pół mokrej koszulki:)

asia3214@tlen.pl

Anonimowy pisze...

Chyba wszystko w ciąży jest inne od nie bycia akurat w ciąży.Od różnych nastrojów poprzez mdłości,zachcianki i napadów paniki w środku nocy,czy wszystko bedzie dobrze?Jestem już rok po porodzie i zdążyłam zapomnieć niemiłe wrażęnia ze szpitala,chcę pamiętać tylko te dobre i miłe.Skupiam się teraz na synku i ciągle coś nowego odkrywam w sobie i w nim,to cudne uczucie.Zaskoczyło mnie pozytywnie jak wiele radości wnosi maleńki człowiek pod nasz dach,z pytaniem,jak żyliśmy wsześniej?Przecież bez dzieci wszystko jest puste i bez sensu,teraz to wiem,ale kiedyś byłam sceptycznie do tego nastawiona.Ta moja zmiana nastawienia także mnie zadziwiła,jestem wdzięczna losowi,za dar bycia matką.Wszystko można znieść dla swojego dziecka,czy to będzie kilka nieprzespanych nocy pod rząd,czy wyrzynanie ząbków,my jesteśmy w pogotowiu.To również zadziwia osoby będące z boku,bezdzietne koleżanki trochę mają nas za kosmitki z wyjącym dzieciarem na ręce.A dla mnie okres ciąży jest jednym wielkim i radosnym wspomnieniem ze wspólnej podróży mojej i mojego dziecka.Czy jest coś bardziej odjechanego na świecie,wątpię...

Anonimowy pisze...

dodaję szybko swój mail do pracy sprzed kilku sekund eluchi1974@o2.pl

Mamuśka-Martuśka pisze...

Ja to poza konkursem, ale z przyjemnością wrzucę swoje trzy grosze.

Najbardziej zaskoczyło po porodzie mnie to, że:
- niemowlak potrzebuje dużo więcej niż jeść, spać i mieć sucho.
- niemowlak po urodzeniu wcale cały czas nie śpi
- niemowlak potrafi eksplodować kupowym bąkolem;-) na ścianę, telewizor i psa.
- po porodzie między nogami studnia pozostaje, a poprzedni obraz już nigdy nie powróci;-D
- cyc mleczny może być trzy razy większy od główki noworodka.
- fałd brzuszny tak długo zniknąć wcale nie chce i wygląda, jakby pół dzieciaka w środku jeszcze zostało
-dziecię potrafi w nocy obudzić sie o 2 i nie spać do 5 i tak przez trzy miesiące
- kobieta po porodzie jest tak rozchwiana emocjonalnie, że potrafi wyć na reklamie rajstop

oraz że ta rozchwiana emocjonalnie kobieta potrafi nie zamordować swojego męża;-D

Kissssss (po Twojemu;-P)

Anonimowy pisze...

Mnie zaskoczylo to ze w nocy mozna sie nie ruszac majac na sobie spiace malenstwo ktore po odlozeniu od razu sie budzilo i plakalo e nieboglosy.
To ze pierwszy miesiac dziecko budzilo sie raz na jedzenie a od drugiego miesiaca potrafi spac po 9-10h bez zadnej przerwy
To ze wystarczy dwa pociagniecia przez dziecko piersi i mleko "sika" na odleglosc
To ze maluszek pomimo braku zebow ma tyle sily w dziaslach ze bez problemu potrafi pogryzc piers w trakcie jedzenia
To ze w ciazy da sie jesc czekolade i zagryzac sledziem
To ze czteromiesieczny dzieciaczek potrafi tak skupiac sie przy wydalaniu ze az robi sie purpurowy
To ze jednak mam w sobie duzo cierpliwosci i niezliczone poklady sily na bawienie, hustanie
Macierzynstwo to najpiekniejszy na swiecie czas! TO JEST NAJBARDZIEJ ZASKAKUJACE I NIEPRAWDOPODOBNE :)

moj meil olcia_drzal@o2.pl

Anonimowy pisze...

najbardziej w ciąży zaskoczyło mnie to że o zgrozo mimo że wyglądałam jak wielka (naprawdę wielka przytyłam 23kg) kula nieszczęścia każdy się do mnie uśmiechał i powtarzał jak to mi ciąża pasuje... brrr największa bzdura poza tym wszystko ale to wszystko doprowadzało mnie do płaczu a szczególnie reklamy przed Bożym Narodzeniem jak głupia płakałam na reklamach kawy hehe do dziś mój mąż się z tego śmieje

a jak urodziłam??? najbardziej zdziwiło mnie to że tak piękne i maleńkie ale zarazem ogromne dzieciątko wyszło ze mnie i jest tylko moje (no i męża niech mu będzie) i będzie mnie ta mała kochana kruszynka kochała choćby nie wiem co... a potem pojawiły i się kupki i zdziwienie ogromne z takiej małej... taka śmierdząca :):):) heheh

Zuzanna zabek_k@wp.pl

Anonimowy pisze...

Dla mnie jako faceta wszystko było podczas ciąży mojej dziewczyny boskie i niesamowite.Nawet jej zmienne nastroje znosiłem dzielnie i różne zachcianki także,bo kocham ją nad życie.Lubiłem patrzeć na rosnący brzuszek i coraz większe piersi,jaki to fajny czas dla facetów.A gdy nasz synek pojawił się na świecie to popłakałem się i poczułem prawdziwym facetem,który ma rodzinę i od teraz musi stanąć na wysokości zadania.Wspierałem ją dzielnie przez te 9 miesiecy i żałuję czasami,iż tak szybko nam to zleciało,mogliśmy jeszcze nacieszyć się tym odmiennym stanem.Ale natura jest mądrzejsza od nas i nie da się znią wygrać. jeje1977@o2.pl