o robieniu loda


Nie rób tak więcej - powiedziała z naganą, gdy przez jego nieostrożność piasek sypnął jej w twarz. Przestał, ale nie był zadowolony. Patrzył na piasek i na nią z niemym wyrzutem. Choć milczał, ona wiedziała, że musi zmienić temat i odwrócić jego uwagę. Słońce świeciło przez liście i malowało cienie na ich twarzach. Wzięła go za rękę i pociągnęła. Chodź, zrobię ci loda, chcesz? Poszedł za nią i nie przeszkadzało im, że patrzyłam. Wzięła do ręki różową foremkę i żółtą łopatką nasypała piasek, wprawnym ruchem postawiła na brzegu piaskownicy pięknego trzykulkowego loda w rożku. A mój syn jej wybaczył.
Świat oszalał, obyczaje pogrzebano a ja jestem w szoku, że pierwszego loda można zaliczyć mając półtora roku. Publicznie! A ojciec tego nie widział...


14 komentarzy:

Mamuśka-Martuśka pisze...

Pięknie "ubrałaś" tę historię...;-*

Paula pisze...

Hahaha ale się uśmiałam :D

Anna pisze...

:):):)

ZEZULLA pisze...

Niech Ojciec żałuje:D

kobieta30. (eveleo) pisze...

masz talent do opowiadania codziennego życia :)
pięknie u Ciebie

Zaradna Mama pisze...

:-))))

Evelio pisze...

hahaha:-) i to tak przy świadkach?;-)

VanGugi pisze...

Tak bylo jest i bedzie w normalnych rodzinach. A co, Normalnosc GORA!

Marta mama Nikusia pisze...

Serdecznie zapraszam do zabawy z okazji pierwszych urodzin naszego bloga :)

http://ksiazeczki-synka-i-coreczki.blogspot.com/2012/08/urodzinowe-candy.html

Anonimowy pisze...

Bardzo niesmaczny wpis.wcale nie zabawny.robienie loda( czyli babki z piasku) plus małe dziecko ,niech pozostanie tym czym naprawdę było....a widać matka miała ubaw jak nastolatka bo pani nieświadomie powiedziała jak powiedziała.

agakry pisze...

niektórzy mają inne poczucie humoru. ja tę grę słów uważam za zabawną. nigdzie nie napisałam ani słowa ponad to, co się wydarzyło faktycznie. a jak kto zinterpretuje tekst, to już nie moja brocha. mnie sytuacja rozbawiła właśnie dlatego, że loda proponowała trzylatka a nie osoba dorosła i było to cudnie bezpodtekstowe i nieświadome. dystansu życzę :)

Kamilcia_W pisze...

Uśmiałam się na maxa, świetnie opowiedziana sytuacja, nie masz co się tłumaczyć ;)

Zwyczajna mama pisze...

świetne :) ale się uśmiałam

Paulina pisze...

ha ha ha niezle :)))