swobodna

Dawno dawno temu zazdrościłam ludziom swobody w ciągu dnia. Wszyscy pracujący znają ten tęskny wzrok, który przekrzywia nam głowę, gdy jedziemy zaspani do fabryki, a ktoś spacerowym krokiem z bagietką pod pachą idzie słoneczną alejką z psem... Albo w ciągu dnia: lecisz ze spotkania bo tam w biurze jeszcze prezentacja na jutro, a tu ludzie w parku, albo w kafejce przy stolikach pod parasolami. A w sklepach nikogo nie ma i zaparkować można swobodnie i do fryzjera przed 18 można. Kim są ci ludzie wszyscy, co tak mogą??? 
No wiec teraz wiem! To ja jestem!
I oto teraz snuję się parkowymi alejkami, popijam kawę ze styropianu, zagryzam gofrem i współczuję tym wszystkim rozpędzonym, spóźnionym, co w amoku marzą o choć jednym takim spacerze...







11 komentarzy:

FashionGirl pisze...

śliczne zdjęcia :)

oaza pisze...

Ja właśnie zwolniłam się z pracy, a co za tym idzie, zwolniłam tempo:) Także doskonale wiem o czym piszesz.

Niezła żona pisze...

Ohhh Stanisław! Jak zmężniał :)

Katarzyna Szymańska pisze...

To też i ja :-))) I cudownie mi z tym! Posnujemy się razem po jakimś parku ? :-) next week???

-khadija- pisze...

ja właśnie wróciłam do pracy i już tęsknię za takim spacerem w południe!!Wolałam tempo jakie nadawał mi synek niż pracodawca:(

Frezja pisze...

Zawsze powtarzam, że człowiek nie jest stworzony do pracy :) A przynajmniej nie do takiej od-do. Fajnie jest mieć czas na luz i przemyślenia. A dziecko nie zawsze musi w tym przeszkadzać.

Mamuśka-Martuśka pisze...

To ja jestem też!!!Ha!
A wcześniej (kiedy to było?!) miałam dokładnie tak samo. Zapierdzielał człowiek i marzył, żeby móc tak jak oni...

A teraz mogę! I taplam się w tej swobodzie przecudownej. Póki mogę;-)

A Ty czasem wpylając tego gofra, przekręć do kumpelki o swobodzie pogadać;-)

Małgorzata Głowacka pisze...

Oj oj ja też się snułam przez 3,5 roku! Ale wiesz pzecież dobrze, że nie każdy dzień z dziećmi jest taką wolnością i swobodą :) nigdy nie sądziłem, że, mimo wszystko, nieźle jest pójść do pracy, a gonienie za wszystkim...? To chyba cecha charakteru... Nie mojego charakteru :) p.s. Czasem i w urzędach lub u fryzjera, a nawet z bagietką - po prostu wyszli na trochę bez pośpiechu z pracy... Pozdrowienia od Desperate Corpo-wife :)))) i ja bym chciała na wspólny spacerek :)))

Madzik pisze...

:) Praca na pół etatu- dwa dni w tygodniu i to nie całe- ale i tak wiem o co Ci chodzi;)

Happy Power Mama pisze...

i ja! Nie wiem jak wcześniej mogłam żyć tak w biegu... Boże! Jak to dobrze, że zesłałeś mi mojego Synka!

ZEZULLA pisze...

Ja też!:D I dopiero teraz dostrzegam jak wiele jest kobiet z wózkami z lewej, z prawej:D