mamama

Empatia przychodząca na świat wraz z dzieckiem jest mentalną rewolucją. Bez udziału woli niczyjej pradawne instynktowne pokłady matki w matce bez ostrzeżenia dochodzą do głosu. I to są takie erupcje niezapowiedziane, bez szansy na przygotowanie sobie ciętej riposty. Mimo, że z czasem lawa trochę z wierzchu stygnie, w najmniej oczekiwanych momentach zapadam się po kostki w tej mlecznej uczuciowości, łzy ronię, łkam w duszy, solidaryzuję się i tak dalej.

Jest jeden szczególny element nabyty. Stosunek do rodziców. Do tej pory konflikty czy bardziej mroczne fragmenty relacji, dotykały mnie jakoś tak płytko. Raczej egoistycznie i mało obiektywnie oceniałam tematy. Bez wdawania się w szczegóły, miłość rodzicielska wydawała mi się czymś ciepło oczywistym, uspokajająco niezmiennym, czasem irytująco niewygodnym. Teraz wiem, że nie ma silniejszego uczucia niż matki do dziecka. Nie da się go porównać do innego. Miłość do partnera dopełnia świat i życie, a miłość do dziecka podkręca kolory tęczy.

Cóż, dzień mamy teraz jest po prostu inny :) Kiedyś to był dzień ważny, ale jednowymiarowy. Pamiętałam: laurki robiłam, wierszyki kułam, dzwoniłam, odwiedzałam, kwiaty, ciastka wręczałam. Teraz jest inaczej. Ogólnie życiowo jest inaczej, ale ten dzień jest inny podwójnie. Moja mama nadal jest tą samą mamą, ale ja nie jestem tą samą córką. Ja też jestem mamą a to zupełnie inny układ…

2 komentarze:

Mamuśka-Martuśka pisze...

Pięknie przemyślane, cudownie napisane...Uwielbiam takie Twoje teksty.

Ola pisze...

Teraz ja czekam na laurkę, kwiatka czy wierszyk.
Ale zgadzam się ze jest inaczej, wszystko zmienia się w inaczej, czy na lepsze chyba nie.
pozdrawiam