trema

mam tremę. egzamin się zbliża. 
zakres tematów szeroki paraliżująco. przecieki od już egzaminowanych nie dodają otuchy. 
no bo czym jest honor? kiedy jest kiedyś? jakie rzeczy są samowite skoro inne bywają niesamowite? 
S. jeszcze nie mówi ale w jego oczach już czają się pytania... a co, jak zapyta o mejozę, cytat z wieszcza czy pociągi miedzy punktami A i B, a ja nie będę pamiętać? mam odwrócić uwagę i biegiem do googla czy encyklopedię mu kupić zawczasu? 
moi rodzice wiedzieli wszystko, znali świat na wylot i tłumaczyli jego sekrety bez mrugnięcia. autorytety runęły w okolicach liceum ale to chyba norma w dojrzewającej hierarchii wartości zbuntowanej małolaty. do dziś jednak wierzę, że wiele pytań, na które odpowiada mi komputer, mój tata roztrzaskałby mimochodem, wieszając polki albo lutując układ scalony... 
czy uda nam się zdać egzamin z ciekawości życia naszego syna? czy nasze próby definiowania i porządkowania rzeczywistości wzbudzą fascynacje i chęć eksploracji dostępnych obszarów, czy wywołają wywrotkę oczami i myśl z cyklu "uhmmm jasne, co za żenada"... 
nie wiem. 
i dlatego mam tremę. 


12 komentarzy:

Hafija pisze...

Ale sobie siedzi spryciarz malutki :)siedzące szkraby są takie urocze!!

onna pisze...

zawodowe ma skarpety ;)

Mamuśka-Martuśka pisze...

Po pierwsze Stachu jak zwykle wygląda mega zajebiaszczo, a skarpety różne to już w ogóle powalają mnie na kolana obojga.

A po drugie to jestem pewna, że trema Twa jest zupełnie bezpodstawana, bo mając tak oryginalną, pomysłową, wszechstronną matkę z tak cudownie elastycznym podejściem do żywota, Stanisław jest merytorycznie zupełnie bezpieczny. No i przynajmniej nie jesteś blondi...;-)

naszapolana pisze...

mój przyrodni brat zapytał kiedyś nad parówką przy śniadaniu "dlaczego jak się budzę to mam zaropiałe oczy?" :-) No niby to nie jest jakieś mega kosmiczne pytanie ale jednak sam fakt, że padło wielce nas zaskoczył. :-)

V i n t i pisze...

to jest takie szalenie cudowne, kiedy Malec budzi się rano i sam siada - Luuuubię to!Staszko już widzę też pięknie samodzielnie siedzi!!!

Katarzyna Szymańska pisze...

Ech, ja właśnie z tabliczką mnożenia walczę...Bo się okazało, że mam braki ;-)

Niezła żona pisze...

Ahhhh Stanisław... Można się nad nim rozpływać. Bobas w 100% ! :D

Małgorzata Głowacka pisze...

Agnieszka Ty umiesz wspaniale pisać!!! Za każdym razem nie wytrzymuję z podziwu nad trafnością i jeszcze pięknym i zabawnym opakowaniem Twoich przemyśleń!

Wiesz co, taka rada ode mnie to anegdota o rozmowie, którą kiedyś przeprowadziłam z moją mamą. Spytałam (gnojek byłam niekumaty) jak to jest robić facetowi loda (!!!). I jak to możliwe, że kobiety robią coś tak obrzydliwego. Moja mama zachowała pokerową twarz i powiedziała, że czasem coś co się wydaje obrzydliwe, sprawia, że czujemy się dobrze robiąc to, bo jest to cudowne dla kogoś kogo kochamy...

Mądra kobitka, co? Mistrzyni dyplomacji, bo nie odpowiedziała jak to jest - co byloby przyznaniem się do doświadczenia w tym zakresie :) Jak sobie teraz to przypominam, to wiem, że nie będzie tematów, które mnie zagną, a że kilka pytań już mnie zbiło z tropu (z mejozą i klonowaniem nie będę miała problemu, bo jestem biologiem), zawsze można powiedzieć: ciekawe pytanie kotku,cieszę się, że wszystko cię interesuje, poszukamy razem odpowiedzi i spytamy wujka Maćka (inżyniera, fizyka albo filmowca) :)

pozdrawiam

p.s. może lepiej skasuj ten komentarz o "lodzie", żeby ktoś nie zgłosił naruszenia zasad :)

Anonimowy pisze...

hej, pomimo że nie posiadam ani dziecka, ani bloga, ani nawet konta na fejsbuku, od pewnego czasu śledzę Twojego bloga, bo piszesz fajnie i masz podejście do świata, które jest mi bliskie. Niekonwencjonalnie. Napiszę jedno w odpowiedzi na Twojego posta - nie musisz być idealna. Nie porównuj się z innymi, tylko rób swoje. Co się stanie, jeśli nie będziesz wiedziała? No co? Spokojnie, i tak zawsze coś wymyślisz.
Pozdrawiam Cię ciepło.
Obserwująca JW

l1l1th pisze...

Się nie martw, dasz radę :D

kobieta przed 30. pisze...

słodki Staś :)

a.pe pisze...

Myślę sobie, że to dobrze, że masz tremę. To znaczy, że doceniasz swoje dziecko i chcesz mu wszystko jak najlepiej wyjaśnić, a to przecież cudowne. Jestem przekonana, że świetnie dasz sobie radę, a jeśli na jakieś pytanie nie będziesz znała odpowiedzi, zawsze możecie poszukać jej razem :)