a w majami się nosi

Na Florydzie nosi się głównie stan ducha. Ciuchy to kwestia wtórna. Obowiązuje uśmiech i pogoda. Luzik się czuje. A do tego dużo pasuje. Formalnie i nieformalnie. Na jachcie, basenie, deptaku, publicznej plaży, w dzielnicy kolorowych czy w supermarkecie. Ten słoneczny duch pozwala zapominać o wieku, mankamentach ciała czy urody. Kolor, wygoda, komfort, jakość. To tak ogólnie.
Nie da się ukryć, że poza wielkimi miastami Ameryka ubiera się w Wal Mart. Bo blisko, bo tanio. Ale w miastach ceni się oryginalność. Nie musi być drogo i markowo, ale "full of yourself". I to lubię.


Wracając do moich obserwacji: jak już z bliska się popodgląda,  to pewne schematy można wytropić. 
1. Krótko z przodu. Osobiście dla mnie dramat. Młode matki wiedzą, o co chodzi. Koszulki, bluzy, bluzki dość szerokie ale krótkie. Kolejne klisze z lat minionych. Bluzki odsłaniające pępek lub kończące się na wysokości paska od spodni. Z tyłu raczej długość do biodra, nery zasłonięte, normalnie...
2. Koronki. Znowu trudno mi to łyknąć. Koronki wszelkie: od babcinych szydełkowych serwetek w roli rękawów albo panelu wokół dekoltu, po cale plecy z klasycznej firanki.
3. Kardigany dziergane. Kojarzą mi się ze zmechaconymi sweterkami z lumpa. Kolory wszelkie, wzorki kiczowate, rzuciki, paseczki. Rozmiętoszone rękawy, workowate korpusy. Nie wiem, komu w tym ładnie. Faktury gruzełkowe, porozciągane, posupełkowane, zużyte jednym słowem i to chyba jeszcze przez babcie...
4. Spodnie ciągle mega obciślakowe rurki oraz takie same z dzwonkami na dole. Dzwonkami dzwoneczkami bo przy takich obcisłych nogawkach trudno mówić  o dzwonach czy szwedach, które pojawiają się u nas.
5. Szorty krótkie najlepiej do podpośladkowego zgięcia urypane dżinsy. Do nich wszystko działa o każdej porze i okazji.
6. Buty. Królują płaskie sandałki i plastikowe japonki a jak już ktoś ma większe ambicje to ściachane tenisówki lub platformy niebotyczne. Trochę espadryli, mokasynków, balerinek. Bez szczególnych objawień.

I co jeszcze? Tu nie ma snoba na marki, które u nas są czczone: Tommy, Polo, Lasocte, Abercrombie, GAP... To zwykle sklepy, a nawet jeśli nie całkiem, to w nich też obowiązuje bezpretensjonalnie dobry nastrój i pogoda.


PS. to wszystko na ulicach a na półkach sklepowych królują lata 50-te: sukienki na halkach i spodnie 7/8, kobieco, a'la Mad Man. Ciekawe, kiedy przyjdzie do nas? :)










6 komentarzy:

Anna Grodzka pisze...

Dzielnica kolorowych - no ładnie - takiego słownictwa tu się chyba nikt nie spodziewał. Ciekawe jak na to zareaguje Gazeta Wyborcza, TVN i Robert Biedroń...
Jesteś rasistką i z pewnością homofobką.

Anonimowy pisze...

przeczytałam post . co to za komentarz w ogóle jak można powiedzieć ze ktoś jest rasista.
kurcze jak ja nie znoszę jak ktoś po jednym zdaniu (dzielnica kolorowych) przyczepia komuś łatkę ze jest rasista podłe . czytając myślałam ze to wpis o modzie, fajnej modzie takiej letniej wakacyjnej.
pozdrawiam serdecznie
ps. ja mama 2 małych bąbli przekonałam sie do krótkich spodenek pod koniec lata( żyłam myślą ze moje nogi są paskudne) i juz sie nie moge doczekać upałw

Mamuśka-Martuśka pisze...

Ojojoj, jakoś chyba nie mój klimat...Ale bardzo fajnie to opisałaś i jakaś Ty spostrzegawcza maj dir ;-P Taka tajniacka obserwatorka;-)

PS. Tęskni mi się strasznie...

Mamuśka-Martuśka pisze...

O fuck! Dopiero przeczytałam pierwszy koment. Ty to masz szczęście do takich Aguś...Ja nawet nie zwróciłam uwagi, że takiego określenia użyłaś... A z pewnością rasistką nie jestem. nie cierpię takich problematycznych ludzi.

Elton John pisze...

Autorka beztrosko stosuje mowę nienawiści. Gdybyśmy byli w USA już by siedziała.

SzafaSikory pisze...

Mieszkam obecnie na Florydzie i potwierdzam, ze panuje tu lekkie, luzne podejscie do ubioru. Chyba najczesciej spotykany zestaw to t-shirt, szorty i japonki lub tenisowki.Ja tez coraz czesciej siegam po sportowe ciuchy.Pozdrawiam!